Skip to content
Edukacja wg Agnieszki Drukuj

Dzisiaj przedstawiamy ciekawy i mądry tekst na temat edukacji, jak to widzi Agnieszka - mama Inga.
Może niech to będzie naszym celem na przyszłość: stworzyć szkołę, w której metodycy opracują metodę nauki dla naszych dzieci, która będzie przynosiła dobre rezultaty. Zdobycie tego celu zależy tylko od nas - rodziców
 Polecamy do przeczytania i przemyślenia:

Jestem nauczycielem akademickim. Tylko przez krótką chwilę pracowałam z dziećmi i zastanawiałam się, czy mogę trafnie wypowiadać się na temat edukacji malusińskich. Odkąd urodził się Ingo problem edukacji maluchów musiał mnie zainteresować prawdziwie. W internecie czytałam polskie i angielskie strony. Czytałam o wszystkim, gdzie było słowo „zespół Downa“, nawet o procesach sądowych, ale nieodmiennie sprawdzałam jak tam z edukacją.

 

Krążąc tak po całym świecie, stwierdziłam, że temat dotykam bardzo pobieżnie i postanowiłam wrócić do źródeł. Zadałam sobie pytanie co to jest edukacja, co ona daje? I wychodziło mi, że zawsze daje to samo. Edukacja przekazuje wiedzę. Jednak przy okazji uczy obcowania z ludźmi.

 

Pierwszym kamieniem milowym edukacji jest szkoła podstawowa. Świat, w którym dzieci stawiają pierwsze kroki w kierunku wiedzy sformalizowanej. Współcześni rodzice przywiązują nadzwyczajne znaczenie do wiedzy. Dzieci kończące szkołę podstawową muszą dysponować znajomością dużej ilości faktów. W codziennej gonitwie za faktami gdzieś ucieka drugi aspekt edukacji, czyli obcowanie z ludźmi.

 

A czego my potrzebujemy dla naszych dzieci?  Co my stawiamy na pierwszym miejscu? Ja wiem, na co stawiam: kontakty społeczne. Już w samym podejściu istnieje konflikt między mną, a rodzicami dzieci zdrowych.  A więc oni są i będą przeciwko mnie. Czy rozwiązaniem jest  stowarzyszenie, w którym wszyscy razem zmusimy Państwo do pracy nad integracją?

 

Szukałam  w internecie. Czytałam wypowiedzi rodziców dzieci z zespołem Downa, którzy opisywali ten podstawowy konflikt, czyli (ja) i ci inni, ci zdrowi.  Nie mogłam w to uwierzyć, że na całym świecie nikt nie znalazł rozwiązania. Szukałam i czytałam: o rodzinie, która rzuciła wszystko, spakowała manatki i na pustkowiu stworzyła centrum dla dzieci z zd; o rodzinach, których dzieci chodziły do szkół integracyjnych i były zadowolone; o rodzinach, których dzieci chodziły do szkół integracyjnych i były niezadowolone, co z reguły kończyło się procesami wysuwanymi poszczególny stanom o niedopełnienie obowiązków.

 

I coś znalazłam. Przeczytałam o przedszkolu dla dzieci niepełnosprawnych umysłowo z możliwością zapisu dla dzieci zdrowych. Rodzice dzieci zdrowych zapisują je tam zaraz po urodzeniu, tak długa jest kolejka. Dzieci niepełnosprawne oczywiście dostają miejsce „z marszu“. Bardzo mnie to zaintrygowało, że oto nareszcie niepełnosprawni rządzą, a nie są wiecznymi petentami. Dlaczego rodzice zdrowych dzieci tak bardzo tam się pchają. Z tekstu wynikało, że nikt nie wierzył, że przyjdą dzieci zdrowe. A jednak. Okazało się, że to metodyka jest tak odmienna, że uwodzi wszystkich.

 

A metodykę, czyli technologię nauczania, w pogoni za wiedzą, traktuje się po macoszemu Wychodzi się z założenia, że jakoś to będzie. Nas i nasze dzieci nie stać na bylejakość „jakoś to będzie“. Ich metodyka musi być do nich dostosowana i dokładnie tak to zadziałało w tym przedszkolu. Metodyka działająca na zmysły jest dobra dla wszystkich, a dzieci zdrowe często są skazane na wieczne odwoływanie się do umysłu. Pamiętam ze swojej szkoły żółwie, spacery po lesie, lunetę, itd. Czy teraz to jest?  Jak wygląda przeciętna szkoła podstawowa? Ja mam wrażenie, że nauczanie opiera się podręcznikach, gdzie wszystko jest na obrazkach.

 

Czy można stworzyć na podobnych zasadach szkołę? Potrzebny by był profesjonalista z powołaniem. Bo tylko taki określi narzędzia. Edukacja nie istnieje bez nauczyciela. I tu zaczynają się schody. Moje pytanie brzmi: kto pracuje w szkołach? Pasjonaci, czy frustraci. Z tym związane jest ich podejście do ucznia, serce do dzieci. A nawet jeśli mają serce, czy naprawdę tu chodzi tylko o nie? Z sercem ujedzie się na dwóch pierwszych lekcjach, dalej pustka.

 

Drugi aspekt mojego pytania, to czy w szkołach pracują profesjonaliści, czy ludzie z łapanki. Do szkół trafia wiele ludzie z przypadku (łapanki). Profesjonalista oprócz znajomości przedmiotu powinien znać się na psychologii, pedagogice, metodyce. Nas interesuje profesjonalista najwyższego lotu z sercem.

 

Metodyka jest jak  - w modnych współcześnie porównaniach - software dla komputera. Na niej trzeba się znać, co więcej trzeba ją stosować, a szkoły idą po najmniejszej linii oporu, ponieważ muszą zdążyć z programem, muszą wykazać się procentem zdawalności. Fakty najłatwniej, najszybciej, najtaniej wypisać na tablicy. Metodyka dla naszych dzieci powinna się opierać na zasadach, które rządzą szkołami zawodowymi i artystycznymi. Powinny być warsztaty, sceny aktorskie, sprzęty do wf, grania, garki, kuchnia, kamera filmowa, ogródek, zwierzaki, basen, luneta do nocnych obserwacji nieba, itp., itd. Czy jesteśmy w stanie wymusi takie narzędzia na dyrekcjach szkół powszechnych i czy nauczycielom będzie się chciało z nich korzystać?

 

Może więc stwórzmy własną szkołę z własną metodologią, otwartą dla wszystkich i z programem dla dzieci upośledzonych i zdrowych. Czy taka metodologia przyciągnie zdrowe dzieci i ich rodziców do szkoły? Nie wiadomo, ale na poziomie przedszkola się sprawdziło. A nasze działania w kwestii edukacji zaczęłabym od poszukania metodyka od edukacji specjalnej, który chciałby z nami współpracować (odpłatnie)

 

Autor tekstu: Agnieszka

 

Wszelkie uwagi proszę kierować na adres:

olibanum@wp.pl


Zobacz również:




Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł

Only registered users can write comments.
Proszę się zalogować.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Edukacja

Równe prawo do edukacji dla uczniów z głęboką niepełnosprawnością intelektualną
Zmiany w szkolnictwie specjalnym
Do szkoły specjalnej tylko po spełnieniu warunków
Szkoła dla naszych dzieci - ideał do naśladowania
Szkoły nie chcą kształcić niepełnosprawnych
Autorska szkoła integracyjna "Pod Białym Kotem"
Masz dziecko, które potrzebuje pomocy w zakresie edukacji?
Edukacja wg Agnieszki c.d
Edukacja wg Agnieszki
Small Steps, czyli Małe Kroki
Edukacja Włączająca-omówienie założeń według profesora Petera Mittlera
Edukacja specjalna-czy musi tak być?
Szkoła we Wrocławiu a MOJA SZKOŁA 3
Podstawowe metody edukacyjne i terapeutyczne cz.1
Podstawowe metody edukacyjne i terapeutyczne cz.2
Podstawowe metody edukacyjne i terapeutyczne cz.3
Podstawowe metody edukacyjne i terapeutyczne cz.4
Podstawowe metody terapeutyczne i edukacyjne cz.5
GUK.
Moja szkoła 3
Piktogramy
Moja szkoła 2
Moja szkoła.
Jak jest w Szwajcarii-list od mojego przyjaciela
Edukacja dzieci z zespołem Downa w Rumunii-list od przyjaciela
Podział części oświatowej subwencji ogólnej dla jednostek samorządu terytorialnego
Propozycja rozwiązań w zakresie edukacji dzieci z Zespołem Downa w placówkach oświatowych
Dzieci z Zespołem Downa - jaka szkoła? Uwagi Rodziców
Nabór do przedszkola - roczniki 2006 i 2007
Nauczanie indywidualne: bo każde dziecko ma prawo do nauki
Milcz, jak do mnie mówisz
Przedszkola integracyjne we Wrocławiu
Szkoły podstawowe integracyjne we Wrocławiu
Szkoły podstawowe specjalne we Wrocławiu

Logowanie

Witaj Gość.






Nie pamiętam hasła
Nie masz konta? Załóż sobie

Wyszukiwarka