Skip to content
2009.05.18 - Ojciec, syn Drukuj

 

Claudio Magris*

W sali klasztoru Pedralbes w Barcelonie - jednym ze wspaniałych zabytków katalońskiego gotyku - goszczącego dział kolekcji Thyssen-Bornemisza można zauważyć wśród nielicznych zwiedzających dwóch mężczyzn: ojca i syna. Pierwszy jest schludnym mężczyzną w wieku mniej więcej 75 lat, niskim, o spokojnym wyglądzie. Prowadzi on za rękę drugiego, wyraźnie cierpiącego na zespół Downa albo, jak powiada się mylnie, na mongolizm.
Ci dwaj przede mną zatrzymują się, aby obejrzeć każdy obraz. Ojciec objaśnia synowi, nie puszczając ani na chwilę jego ręki, "Pokorną Dziewicę" Fra Angelica, ulubiony temat zakonów żebraczych, mrok, z którego wyłania się "Portret Antonia Anselmiego" Tycjana, kanarka wymykającego się z klatki na "Portrecie damy" Pietra Longhiego. Syn przysłuchuje się, kiwa potakująco głową, od czasu do czasu coś mruczy, ma może 40, może 50 lat, przede wszystkim jednak jest w nieokreślonym wieku dziecka, które zdążyło się już zestarzeć. Ojciec mówi do niego, słucha go, odpowiada mu; prawdopodobnie robi tak od dawna, lecz nie wydaje się ani zmęczony, ani udręczony, widać, że sprawia mu przyjemność uczenie syna, jak kochać Mistrzów.

Kiedy staje przed "Portretem Marianny Austriaczki, królowej Hiszpanii", pochyla się, aby przeczytać nazwisko autora, potem nagle się wyprostowuje i oznajmia nieco podniesionym głosem: "Velázquez!", uchylając przy tym kapelusza i unosząc go tak wysoko, jak tylko się da. Krzyż w postaci upośledzenia syna, jaki kazała mu nieść niewybaczalna niesprawiedliwość, nie przytłoczył go, nie przygniótł, nie uczynił złym, nie odebrał radości, jaką jest rozpoznanie geniusza, złożenie mu hołdu w obecności osoby, dla której najprawdopodobniej żyje, swojego syna.
Często ból niszczy, czyni zgorzkniałym, sprawia, że odrzucamy to, co inni, obdarzeni hojnie przez los, zdołali stworzyć, stając się sławni; szczególnie ból, taki jak owo upośledzenie, zmuszający do przebywania w cieniu, nie pozwala cieszyć się blaskiem będącym udziałem innych. To pełne szacunku i radosne uchylenie kapelusza jest królewskim gestem i jest nim jeszcze bardziej oczywista przyjemność, z jaką stary człowiek przekazuje swój zachwyt synowi. Ojcowskie i synowskie przywiązanie sprawia, że te dwie osoby wystarczają sobie, podobnie jak wystarcza sobie miłość. To przed tym człowiekiem, który całkiem nieświadomie stał się dla mnie mistrzem, powinniśmy uchylić kapelusza.
19 marca 1996
przeł. Joanna Ugniewska
*Claudio Magris - ur. w 1939 r. w Trieście. Włoski pisarz i eseista. Po polsku wyszły jego książki: "Dunaj", "Inne morze", "Mikrokosmosy" i "Na oślep"
Szkic "Ojciec, syn" pochodzi ze zbioru Claudia Magrisa "Podróż bez końca". Ukaże się on w najbliższych dniach nakładem Zeszytów Literackich

Źródło: Gazeta Wyborcza


Zobacz również:




Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł

Only registered users can write comments.
Proszę się zalogować.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »