|
Autor: Jolanta Hodor, Kraków
Źródło: Puls Medycyny
Proces nerwowy
związany z pamięcią przebiega etapami. Pierwszym jest odebranie bodźca
przez receptory - spostrzeganie. Kolejny etap to zapamiętanie -
przetworzenie bodźca w formę impulsów nerwowych, wytworzenie śladu
pamięciowego. To wszystko musi w końcu zostać utrwalone, skojarzone z
wcześniej powstałymi śladami, by człowiek mógł korzystać z pamięci.
Pamięć
dzieli się na krótkotrwałą (świeżą) oraz długotrwałą. Zaburzenia mogą
wystąpić na każdym poziomie zapamiętywania, odtwarzania czy korzystania
ze śladów pamięciowych.
Stymulacja zapamiętywania
"Kłopoty z pamięcią, na przykład z zauważaniem nowych rzeczy i
zjawisk, mogą się objawiać już w momencie odbierania bodźców. To między
innymi jedna z cech zespołu ADHD. I już na tym etapie można się
wspomagać różnego typu "protezami" pamięci, jak i pobudzać ją
farmakologicznie, zwiększając aktywność mózgu. Do klasycznych środków,
niestety bardzo szkodliwych, należy choćby amfetamina. Zapamiętywanie
poprawiają także preparaty z efedryną czy stosowany w narkolepsji
modafinil" - wyjaśnia prof. Jerzy Vetulani z Instytutu Farmakologii
Polskiej Akademii Nauk w Krakowie.
Naturalne wzmocnienie - miłorząb czy karnityna?
Znacznie częściej problemy z pamięcią dotyczą fazy wydobywania
śladów pamięciowych - czerpania z magazynu doświadczeń. Dużą rolę
odgrywa tu układ cholinergiczny, czyli ta część układu nerwowego, w
którym na zakończeniach włókien nerwowych jako chemiczny nośnik
informacji wydzielana jest acetylocholina.
"Kłopoty z odtworzeniem śladów pamięciowych pojawiają się z
wiekiem prawie u każdego. W takich przypadkach przede wszystkim próbuje
się pobudzić transmisję cholinergiczną" - mówi prof. J. Vetulani.
Regułą wydaje się już sięganie w tego typu sytuacjach po
preparaty roślinne, na przykład preparaty z lecytyną czy soją (np.
Buerlecithin). "Te środki działają w sposób ograniczony, jednak jakiś
efekt dają. Natomiast sporo kontrowersji budzą preparaty z miłorzębem.
Może dlatego, iż niektórzy przypisują im bardzo silne działanie.
Niektóre preparaty z miłorzębu powinny być traktowane przez lekarzy
chyba poważniej niż są obecnie" - twierdzi prof. J. Vetulani. Ale, jego
zdaniem, znaczenie może mieć też sposób pozyskiwania, frakcjonowania,
zagęszczania takich preparatów. "Różnice w działaniu tych środków tym
się właśnie uzasadnia i na to trzeba też zwracać uwagę" - podkreśla J.
Vetulani.
Prace naukowe na temat preparatów roślinnych nie wszystkich
przekonują, ponieważ na ogół publikowane są w pismach o mniejszej
randze. Zdaniem prof. J. Vetulaniego, przykładem dobrze zbadanego i
opisanego, a niedocenianego preparatu jest m.in. tanakan.
Warto również wspomnieć o środkach działających nie na komórki
nerwowe, ale podtrzymujące ich pracę komórki glejowe, np. o
kombinacjach kofeiny z tauryną czy preparatach pobudzających,
zawierających ginseng. "Funkcje mitochondriów, czyli energetyczne
funkcje komórek nerwowych, poprawia też karnityna. Wszystkie te
preparaty to jednak tylko łagodne stymulatory - dla wzmocnienia
naturalnego procesu. Raczej nie mają zastosowania wtedy, gdy pamięć
jest już naprawdę zła" - dodaje ekspert.
Ratunek dla pamięci rozsypanej - inhibitory cholinesterazy
Pamięć zaczyna nam się rozsypywać wtedy, gdy giną wspomniane już
neurony cholinergiczne. Upośledzenie poznawcze, osłabienie pamięci
wymagające poważniejszej interwencji, można rozpoznać po tym, że
zaczyna utrudniać normalne funkcjonowanie. Trudno bagatelizować
zapominanie imion osób znanych od lat czy nieustanne gubienie własnych
rzeczy. Dochodzi do upośledzenia pamięci długotrwałej, pojawiają się
problemy z przywoływaniem faktów.
Stosunkowo łagodne upośledzenie pamięci, nieutrudniające
dramatycznie codziennego funkcjonowania, ale bardzo niemile odbierane
przez osoby nim dotknięte, nosi nazwę łagodnego upośledzenia
poznawczego (mild cognitive impairment - MCI).
"U ok. 80 proc. osób z łagodnym upośledzeniem poznawczym stwierdza
się już zmniejszenie hipokampa, a u ponad 10 proc. z tej grupy dochodzi
do rozwoju choroby Alzheimera w ciągu najbliższego roku" - podkreśla
prof. J. Vetulani.
Upośledzenie pracy układu cholinergicznego prowadzi do zakłócenia
procesów uwagi i procesów przywoływania śladów pamięciowych. Ponieważ
przyczyną bezpośrednią jest znaczne zmniejszenie liczby neuronów
cholinergicznych, trzeba wzmocnić wydajność pozostałych neuronów z tej
grupy, nasilić transmisję cholinergiczną. W początkowych i średnio
nasilonych fazach choroby Alzheimera największe zastosowanie mają leki,
których zadaniem jest wzmocnienie aktywności układu cholinergicznego.
Transmisja cholinergiczna związana jest z działaniem cząsteczek
acetylocholiny na receptory. W regulacji siły tego działania,
najistotniejszą rolę odgrywają enzymy niszczące acetylocholinę -
cholinesterazy, które regulują stężenie acetylocholiny w sąsiedztwie
receptora, a więc siłę przekazywania sygnału. Cholinesterazy rozbijają
acetylocholinę na kwas octowy i cholinę. "U zdrowej osoby silne
zablokowanie cholinesteraz prowadzi do śmierci - na tej zasadzie
działają gazy bojowe typu sarin. Jeśli jednak neuronów jest mało, jak w
chorobie Alzheimera, i transmisja cholinergiczna maleje na przykład do
kilkunastu procent, to zablokowanie cholinesteraz jest korzystne,
ponieważ zwiększa działanie sygnału cholinergicznego. Taka jest też
podstawowa zasada działania najważniejszej grupy leków spowalniających
rozwój choroby Alzheimera - inhibitorów cholinesterazy. Pierwszym
lekiem z tej grupy była wycofana już z obrotu ze względu na skutki
uboczne takryna. Potem powstały nowe, mniej toksyczne leki o tym samym
mechanizmie działania" - wyjaśnia prof. J. Vetulani. Do grupy tej
należą: donezepil (Aricept, Donepex, Yasnal, Cogiton), riwastygmina
(Exelon), galantamina (Reminyl).
"Te trzy leki spowalniają rozwój choroby i przedłużają okres
autonomii funkcjonalnej, w którym chory może jeszcze dbać o siebie i
nie wymaga stałej opieki" - twierdzi prof. J. Vetulani.
Inhibitory cholinesterazy różnią się między sobą swoistością
działania. Istnieją bowiem dwie cholinesterazy: acetylocholinesteraza
(AChE), związana z neuronami, której fizjologiczną funkcją jest
niszczenie acetylocholiny, oraz butyrylocholinesteraza (BuChE), enzym
niszczący wszystkie estry, służący głównie do odtruwania organizmu
(wiele trucizn roślinnych jest estrami), ale przy okazji niszczący
także acetylocholinę, która również jest estrem.
Donezepil blokuje wyłącznie acetylocholinesterazę, natomiast nie
działa na butyrylocholinesterazę. Riwastygmina działa natomiast na oba
enzymy i wobec tego, zdaniem specjalistów, jest skuteczniejsza od
donezepilu, zwłaszcza w bardziej zaawansowanych stadiach choroby, gdy z
powodu wyginięcia znacznej ilości neuronów cholinergicznych zawartość
AChE w mózgu spada, a BuChE przejmuje rolę głównego regulatora
aktywności acetylocholiny. BuChE wydaje się inicjować powstawanie
nieprawidłowych form białek powodujących tworzenie blaszek starczych i
splątków wewnątrzneuronalnych - tworów mających silne działanie
neurotoksyczne, odpowiedzialnych za śmierć neuronów cholinergicznych.
Stąd blokowanie BuChE może mieć dodatkowe działanie - zmniejszenie
tempa tworzenia się niebezpiecznych, tak charakterystycznych dla
choroby Alzheimera, tworów białkowych w mózgu.
Nadzieja w memantynie
Nowym lekiem stosowanym w otępieniu, o zupełnie innym mechanizmie
działania jest memantyna (Ebixa, Axura). Prawidłowe funkcjonowanie
naszego mózgu wymaga stałego pobudzania neuronów przez wnikanie jonów
wapnia do komórek nerwowych. Jony te przenikają zwłaszcza przez
szczególny typ receptorów - kanałów, nazwanych receptorami NMDA,
zaangażowanych między innymi w procesach postrzegania i pamięci.
Głównym neuroprzekaźnikiem (chemicznym sygnałem nerwowym) aktywującym
receptory NMDA i powodującym napływ jonów wapniowych jest glutaminian.
Pobudzanie neuronów jest niezbędne dla ich funkcji, musi jednak być
kontrolowane, aby uniknąć ich nadmiernej aktywacji, w wyniku czego
mogłoby dojść do szumu informacyjnego i kłopotów z wyłowieniem ważnych
sygnałów z zalewu informacji mniej istotnych. Naturalnym czynnikiem
hamującym aktywność receptorów NMDA są jony magnezu. To one blokują
receptor NMDA, ale siła tej blokady jest niewielka - wystarcza na
zatrzymanie słabych bodźców, wywołanych przez mniejsze ilości
glutaminianu, ale może być przełamana przez bodźce silne, ważniejsze,
związane z uwalnianiem większych ilości glutaminianu. W mózgu starczym
dochodzi do nadmiernego wzrostu stężenia glutaminianu, poziom
pobudzenia wzrasta, blokada magnezowa staje się niewystarczająca i
receptory NMDA otwierają się za często. Przeciążony neuron nie jest w
stanie prawidłowo ocenić znaczenia sygnałów i neuron gubi się w szumie
informacyjnym.
"Badania dowiodły, iż przyhamowanie reakcji neuronów poprawia
pracę mózgu, działa analogicznie jak założenie ciemnych okularów przy
słonecznej pogodzie. Memantyna nieco silniej niż jony magnezu blokuje
receptory NMDA - neurony nie są tak łatwo pobudzane, czego efektem jest
usprawnienie pamięci" - tłumaczy prof. J. Vetulani.
Pacjenci w Polsce najczęściej leczeni są najpierw donezepilem,
który przy niezadowalających efektach zamienia się na riwastygminę.
Jeśli nadal nie ma korzystnych zmian, w międzynarodowych rekomendacjach
sugeruje się dołączenie do riwastygminy najdroższego leku, czyli
memantyny. "W połączeniu daje ona czasem wręcz rewelacyjne efekty.
Niestety, problemem jest koszt leków - memantyna jest dla Polaków po
prostu za droga. Dla pocieszenia mogę przytoczyć wyniki badań
dowodzących, iż wśród osób długotrwale leczonych statynami w związku z
hipercholesterolemią obserwuje się, na razie nie wiadomo dlaczego,
wyraźnie mniej przypadków choroby Alzheimera. A statyny zażywa w naszym
kraju coraz więcej osób" - dodaje prof. Jerzy Vetulani.
Uwaga na anorektogenne działanie leków
Warto pamiętać, że związki pobudzające, wspomagające pamięć mogą
mieć działanie anorektogenne - dość często efektem niepożądanym ich
stosowania jest osłabienie uczucia głodu. Często zresztą głównym celem
stosowania niektórych z nich była właśnie pomoc w walce z otyłością.
Działają tak leki o mechanizmie zbliżonym do amfetaminy.
Zobacz również:
Only registered users can write comments. Proszę się zalogować. |