|
Źródło: Dziennik "Rzeczpospolita" 27.02.2007 nr 049
Naukowcy odkryli, że znane od pół
wieku lekarstwo może ograniczyć upośledzenie umysłowe związane z
zespołem Downa. To nadzieja dla kilkudziesięciu tysięcy chorych w
Polsce i dwóch milionów na całym świecie
Lekarstwo to było używane kiedyś do leczenia zaburzeń pamięci
związanych ze starością. Potem wyszło z użycia. Teraz naukowcy
amerykańscy z Uniwersytetu Stanforda wpadli na pomysł, by wykorzystać
specyfik do walki z umysłowym upośledzeniem powodowanym przez zespół
Downa. Przeprowadzili eksperymenty na myszach - i ich wyniki okazały
się bardzo obiecujące. Opis doświadczeń opublikowało wczoraj czasopismo
"Nature Neuroscience".
Zespół Downa jest schorzeniem genetycznym, cierpiący na tę chorobę mają
w genotypie dodatkową kopię chromosomu 21. Naukowcy, aby prowadzić
badania nad możliwościami leczenia, wyhodowali myszy, w których DNA są
dodatkowe kopie 150 genów. Gryzonie te są pod wieloma względami podobne
do chorych na zespół Downa ludzi: mają między innymi kłopoty z pamięcią
i uczeniem się.
Pobudzanie i hamowanie
Prawidłowa praca mózgu zależy od właściwych proporcji pomiędzy dwoma
zjawiskami: pobudzaniem i hamowaniem. Kiedy przewaga jest po stronie
pobudzania, mózg zaczyna się przeładowywać: dochodzi do ataków
apopleksji. Ale u chorych na zespół Downa proporcje te zaburzone są na
rzecz hamowania. Znaczy to, że komórki nerwowe bardzo niechętnie
przekazują impulsy. Naukowcy podejrzewają, że dzieje się tak dlatego,
że w mózgach cierpiących na zespół Downa za dużo jest substancji
nazywanej GABA, która znana jest z tego, że tłumi aktywność komórek
nerwowych.
Naukowcy z Uniwersytetu Stanforda przypomnieli sobie, że w latach 50.
XX wieku był w użyciu lek, który blokował działanie GABA. Lek o nazwie
PTZ był stosowany przede wszystkim do badań na zwierzętach, za jego
pomocą wywoływano ataki epilepsji. Dawkami PTZ próbowano też wspomagać
pamięć osób starszych. W USA PTZ ostatecznie wyszedł z użycia u ludzi w
latach 80.
Mózg w labiryncie
Naukowcy z Uniwersytetu Stanforda zaprojektowali doświadczenia, których
przebieg pokazywał różnice pomiędzy pracą mózgu myszy chorych na zespół
Downa i myszy zdrowych. Gryzonie wprowadzano do labiryntu w kształcie
litery T. Wchodziły do niego od strony nóżki litery i szybko dochodziły
do miejsca, gdzie mogły pójść w lewo albo w prawo. Myszy zdrowe
zwiedzały labirynt metodycznie, najpierw badały jedno ramię litery T,
potem drugie. Myszy cierpiące na zespół Downa postępowały chaotycznie,
zanim skończyły badać jedno ramię, już maszerowały do drugiego, potem
szybko wracały do pierwszego i tak na przemian.
W drugim doświadczeniu myszy badały labirynty podobnej wielkości, lecz
o różnym układzie korytarzy. Po 24 godzinach myszy znowu zwiedzały
labirynty, tym razem trzy: dwa poprzednie i jeden nowy. Myszy zdrowe,
szybko się orientowały, które obiekty już widziały, i zabierały się za
badanie nowego. Myszy z zespołem Downa nie wykazywały się tak dobrą
pamięcią i wszystkim labiryntom poświęcały tyle samo uwagi.
Na następnym etapie badań naukowcy zaczęli podawać chorym na zespół
Downa myszom PTZ w czekoladzie dopicia. Początkowo żadnej zmiany nie
zauważyli. Ale po siedemnastu dniach działanie leku stało się widoczne
bardzo wyraźnie. Myszy chore na zespół Downa zaczęły zachowywać się
tak, jak myszy zdrowie.
Kiedy chorym na zespół Downa myszom przestano dawać lek, jego działanie
utrzymywało się jeszcze przez dwa miesiące. Znaczy to, że lek nie
działa doraźnie, ale raczej powoduje długoterminowe wzmocnienie
połączeń synaptycznych.
Podawanie PTZ myszom zdrowym nie dało żadnych efektów
Nie próbować na własną rękę
Podobnie jak PTZ na myszy chore na zespół Downa działała również inna
substancja: bilobalid. Jest to związek obecny w liściach drzewa -
miłorzębu dwuklapowego. Naukowcy podawali go myszom dożylnie.
Suplementy diety zawierające bilobalid są dostępne bez recepty, ale
naukowcy z Uniwersytetu Stanforda ostrzegają, by nie próbować leczyć
chorych na zespół Downa na własną rękę. Badacze muszą najpierw ustalić,
jaka dawka substancji jest dla ludzi najodpowiedniejsza. Badania na
osobach chorych na zespół Downa rozpoczną się wkrótce.
Dopiero wyniki doświadczeń na ludziach pokażą, czy lekarstwobędzie
skuteczne. Gdyby się okazało, że działa, byłaby to rewelacja. -Tyle
innych leków testowano u ludzi cierpiących na zespół Downa bez żadnego
skutku - mówi Craig Garner, który kierował doświadczeniami. -Nasze
badania stwarzają zupełnie nowe możliwości leczenia ludzi z zespołem
Downa.
Oprócz naukowców z Uniwersytetu Stanforda w opisanych wyżej badaniach
brali udział specjaliści ze Szpitala Dziecięcego Lucile Packard. Te dwa
ośrodki naukowe powołały w roku 2003 Centrum Badań nad Zespołem Downa,
którego kierownikiem jest właśnie Craig Garner.
ŁUKASZ KANIEWSKI
Only registered users can write comments. Proszę się zalogować. Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |